poniedziałek, 30 lipca 2018

Kolejny post o pływaniu, może i się powtarzam, ale mając zdrowe dziecko, które po jednej, dwóch lekcjach zaczyna pływać, wszystko przychodzi mu z łatwością,trudno mnie samej czasami zrozumieć jak to jest z niepełnosprawnością Frania.
Pogodzić się z myślą, że rodzi się dziecko niepełnosprawne i wszystko się zmienia.
Frankowi w nauce pływania przeszkadza wszystko.
Obniżone napięcie mięśniowe, sprawiające trudność w  pokonywaniu swoich słabości , zaburzenia integracji sensorycznej, które sprawiają że wszystko jest przeciw:  woda, przestrzeń dużego obiektu jakim jest pływalnia, szum wody, hałas na pływalni.
Dlatego odkąd pamiętam oswajamy go z wodą. 
Dużo prościej było w domu, mała łazienka, mała wanna, ciepła woda.
Potem przez długi czas oswajaliśmy Frania na basenach, w rożnych szkółkach pływackich. 
Trafiliśmy wreszcie do szkółki Posejdon i to był dobry wybór.
Franio jest bardzo otwartym chłopcem i szybo nawiązuje kontakt z nowymi osobami. Jednak że przy nauce pływania ważne jest w jego przypadku zaufanie. Jest bardzo ostrożny i nieufny więc trzeba najpierw "skraść " jego zaufanie.
Cieszy mnie, że Franio złapał taki dobry kontakt z panem Bartkiem, na tyle mu zaufał, że po paru lekcjach nurkował z zamiłowaniem takim , że nie wychodziłby z wody.
Po tych kilu miesiącach Franio zaczyna pływać na plecach i robi to z coraz większa przyjemnością. Jeszcze niestety przeszkadza mu temperatura wody i dlatego musimy używać pianki do pływania, bo po 10 minutach trzęsie się jak galaretka.
Dlatego duma mnie rozpiera jak widzę mojego dzielnego synka pływającego ;-) MEGA DUMNA!








piątek, 30 marca 2018

W poszukiwaniu wiosny

W tym roku coś ta nasza kochana wiosenka omija nasz strony wielkim łukiem.
Ale ja jak na prawdziwego podróżnika i kaprala przystało pojechałem jej poszukać.
Nie było to wcale łatwe osiągniecie, bo gdzie jej szukać?
Wybór padł na nasz  niedaleko, bo do Wisły. I jakie oto zdziwienie. Tyle śniegu tam zastałem jak podczas prawdziwej zimy.
Dobrze że zabrałem ze sobą sprzęt narciarski , bo mogłem się jeszcze pożegnać z ta przyjemna częścią zimy.
Bo musze się wam do czegoś przyznać, nic nie przysparza mi tyle radochy ile jazda na nartach.
I chociaż mój tata sam oznajmił , że jestem z Przybyła, a członkowie rodziny o tym nazwisku nie jeżdżą na nartach  to jednak w tym wypadku przeważyła druga połowa moich genów.
Wiele cierpliwości i determinacji kosztowało to moja mamę, która czasami ze łzami w oczach,
w głębi duszy myślała, że nie ogarnę tego. Że moje słabe napięcie mięśniowe, brak koordynacji ruchowej , zaburzenia SI i wzroku  nie dadzą rady pokonać trudności jakie  przysparza ten sport.
Ja pokazałem i dałem rade!!
Może na razie moje zjazdy nie są na miarę Alberta Tomby, ale teraz może być już tylko lepiej !!!



Każdy zjazd to mega frajda, masa radości i uśmiechu.

No i się rozpisałem o zimie, a miało być o wiośnie;-)



Szukałem tej wiosny i wiecie co chyba ja znalazłem. Powolutku gdzieś przebijają się jej pierwsze tchnienia.
Słoneczny parokilometrowy spacer ukazał mi jej skromne, nadchodzące oblicze.
Teraz to już tylko patrzeć jak wybuchnie w całej swojej krasie !!





Na koniec pamiętajcie , że możecie mnie obserwować i komentować na Facebook'u
zapraszam https://www.facebook.com/franekprzybyla/




czwartek, 22 marca 2018

Biofeedback



To  nie jest tak, że Franio próżnuje kiedy nie zamieszczamy zdjęć na naszym blogu. Po prostu czasami jesteśmy tak zmęczeni, że jak tylko wpadamy do domu kładziemy się spać, bo następnego dnia znów czeka kolejne zadanie do wykonania. 

Tym razem po raz kolejny korzystamy z dobrodziejstw terapii jaka jest biofeedback.
Biofeedback (ang. biologiczne sprzężenie zwrotne) - metoda wykorzystywana m.in. w psychologii, medycynie, sporcie i biznesie. Biofeedback można określić jako środek do zdobycia kontroli nad procesami własnego ciała w celu pozbycia się stresu, uwolnienia od bólu czy wykształcenia u siebie zdrowych nawyków. Jest alternatywną formą leczenia w stosunku do farmakoterapii. W niektórych schorzeniach ją zastępuje, w innych uzupełnia. Jest metodą całkowicie bezpieczną, bez skutków ubocznych. Warunkiem skuteczności terapii biofeedback jest silna wola i motywacja pacjenta. I właśnie te czynniki powodują, że czuje on odpowiedzialność za wynik własnego leczenia. W czasie sesji biofeedback pacjent uczy się kontroli organizmu poprzez mechanizm nagrody i kary. Podłączony do urządzenia monitorującego otrzymuje on informację zwrotną (ang. feedback) na temat zmian jego stanu fizjologicznego.

 To już nasz druga seria i efekty naprawdę są widoczne. Nawet Panie w przedszkolu chwalą,że Franio jest bardziej skupiony






wtorek, 27 lutego 2018

Kolejny turnus za nami



Ostatnio byliśmy z Franiem na kolejnym turnusie rehabilitacyjnym. Właściwie każdy nasz wypoczynek czy krótki "wypad za miasto" , staramy spędzić w ten sposób, że oprócz czasu wolnego zapewnić choć chwilkę rehabilitacji. 
Franek chyba już przywykł do takiego spędzania czasu i nie protestuje, wręcz traktuje to jako chleb powszedni.


My też do tego przywykliśmy ;-) lubimy te inhalacje, jonoforezy, wirówki ;-) bo dzięki Franio jest w takiej sprawności ruchowej jak widać na zdjęciach.
Ja też już (chyba) poukładałam sobie w głowie, że nie będzie z niego sportowiec, no chyba że trener jogi. Podziwiam sobie jego możliwości dotykania dużym palcem u nogi ucha.
Z kolei wściekam się, jak widzę z jakim trudem przychodzi mu pokonywanie swoich słabości, jak rówieśnikom " przychodzi " to , a Franio musi pokonywać swój kolejny level.




Ale dlatego cenie te jego umiejętności, są dla mnie takie drogocenne, bo wiem ile to go kosztowało wysiłku.


Dlatego dziękuje tutaj wszystkim, którzy przyczynili się znowu do naszego małego sukcesu i podarowali na 1 procencik . Z Wami jest nam dużo łatwiej ;-)
DZIĘKUJEMY !



piątek, 2 lutego 2018

2 luty to dla mnie bardzo ważna data.
Kiedy leżałam w szpitalu jeszcze z Franiem w brzuszku to była moja death line, moja meta, mój cel, który miałam osiągnąć, mój Mount Everest !!!
Każdego dnia byłam coraz bliżej i miałam wielką nadzieję, że dotrwam, wytrzymam.
Niestety stało się inaczej.
Franio zamiast bycia wodnikiem stał się skorpionem.
12 tygodni,
84 dni mogłoby się wydawać, że to tylko liczby, daty.
Ale w przypadku Frania to aż dwanaście tygodni, które zamiast spędzić u mnie od sercem, spędził w plastikowym pudle, poddawany wielu procedurom medycznym, często bolesnym, ocierając się o śmierć.
56 dni spędzonych w szpitalu, daleko od kochanych osób,  które powinny być obok, powinny przytulać, pieścić.
56 dni wśród obcych osób, które starały się być jak najmilszymi ciociami dla Frania, ale zawsze to tylko był personel medyczny.
56 dni mojej tęsknoty, strachy, wypłakanych łez.




Teraz patrząc z perspektywy czasu, zastanawiam się nie raz jakie miałby życie Franio, gdyby nie te 12 tygodni.
O ile bardziej proste, o ile łatwiejsze ?
A może właśnie te 12 tygodni sprawi, że jest taki wyjątkowy.
Może ktoś mi zarzuci,że gloryfikuje jego osobę bo to przecież moje dziecko.
Oczywiście, że tak jest i nie będę zaprzeczać ani jednej sekundy.
Franio to naprawdę bardzo dzielny, wyjątkowy chłopczyk. Każdego dnia pokazuje mi swoją wielką determinacje  w pokonywaniu swojej niepełnosprawności.

Wiem też jedno, jest otaczany wielką miłością swoich rodziców, rodzeństwa, dziadków.
Każdego dnia budząc się obdarowuje mnie najpiękniejszym uśmiechem na świecie.



Więc 2.2.2011 zamieniło się na 12.11.2010, troszkę pomieszały się cyferki.
Franiowi uciekł rok, którego ciągle szukamy i gonimy. Może kiedyś się uda wyrównać utracony czas.
W zamian Franio ma tak jakby podwójne urodzinki, dlatego zaśpiewajmy mu dzisiaj STO LAT STO LAT!!!

poniedziałek, 22 stycznia 2018

1 % Waszego serca


 Kochani! Ci z Was, którzy są z z nami od początku, wiedzą jaką drogę przeszliśmy, a właściwie nasz syn Franio.
Od pierwszych chwil musieliśmy walczyć o każdy oddech, o każdy następny dzień.. Dziś walczymy o samodzielność. NA SZCZĘŚCIE w tej walce nie jesteśmy sami. Dzięki Waszym darowiznom oraz 1 % możemy sobie pozwolić na leczenie i rehabilitacje u najlepszych specjalistów. 
Przed nami długa jeszcze i kreta droga , dlatego i w tym roku prosimy Was o przekazanie 1 % podatku   
Aby to zrobić wystarczy w odpowiednich rubrykach PIT wpisać :

- nr KRS Fundacji 0000037904
- kwotę przekazywanego podatku
- cel szczegółowy : 26327 Przybyła Franciszek
- oznaczyć rubrykę " Wyrażam zgodę "




Nasz syn Franek, skrajny wcześniak, chociaż wygląda jak zdrowy i uśmiechnięty sześciolatek. ( i tak też jest przez nas traktowany ) nadal doświadcza pozostałości po tak przedwczesnym porodzie


Franek urodził się 12 listopada 2010 roku w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach w 28 tygodniu ciąży z wagą 1110 gr z zespołem zaburzeń oddychania, był reanimowany, w zamartwicy urodzeniowej, z cukrzycą noworodków i wylewami dokomorowymi mózgu  III stopnia.

Mimo że,  wylewy dokomorowe krwi do mózgu III stopnia się wchłonęły, ale  nie zostały jednak obojętne dla jego zdrowia i rozwoju.
U Frania nadal występują problemy z napięciem mięśniowym (wiotkość),\zaburzenie koordynacji,  zaburzenia OUN, problemy ze wzrokiem min. zez.
Franio jest dzieckiem z nadpobudliwością psycho- ruchową i zaburzeniami Integracji Sensorycznej. 

Dużym naszym zmartwieniem są zaburzenia gastrologiczne, min zaburzenia perystaltyki jelit.

Dzięki pozyskanym środkom finansowym możemy zapewnić mu:
- terapię wzroku,
- rehabilitację,
- konsultację z logopedą, okulistą, neurologiem, psychologiem, dietetykiem
- prywatne konsultacje i wizyty w Centrum Wspomagania Rozwoju Perseve w Katowicach
- prywatne wizyty lekarskie u neurologa, okulisty, gastrologa, psychologa, także poza województwem  
   śląskim,
- udział w turnusach rehabilitacyjnych,
-zakup sprzętu  edukacyjnego i do terapii poprawiających grafomotorykę reki oraz do zajęć integracji sensorycznej.


Chcąc przekazać darowiznę na subkonto Franka:
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
Ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
Nr rachunku : 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem :  26327 Przybyła Franciszek  - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia










x

niedziela, 14 stycznia 2018

Światowy dzień wcześniaka i magia czerwonych serc

Po raz piaty, jak ten czas leci miałam przyjemności organizować razem z moimi koleżankami Kasią i Elą święto naszych największych,  najwaleczniejszych  dzieciaków.
I chociaz minęło już parę lat, nasze wcześniaki trochę urosły to temat jest jak najbardziej aktualny.
Bo co dziesiaty poród statystycznie to poród przedwczesny czyli co 10 dziecko rodzi się wcześniakiem.
Musimy zaznaczyć, że wczesniak to dziecko urodzone przed 36  tygodniem ciąży. Rozwoj współczesnej medycyny pozwala nam obecnie ratować coraz to mniejsze i bardziej niedojrzałe dzieci.  Tak niedojrzałe, bo wcześniak to nie tylko małe dziecko jak najczęściej jest kojarzone,  ale przede wszystkim wyrwane z rozwoju ciążowego i urodzone mniej lub bardziej niedojrzale.odmierzane tygodniami ciąży I choć sprzęt medyczny jest wręcz kosmiczna technologia nie zastąpi łona mamy.

Od pięciu lat jest mi dane organizować razem z moimi cudownymi koleżankami - mamami wcześniaków, Kasią i Elą najwspanialsze spotkanie - spotkanie wcześniakowe. Za każdym razem mega wzruszające, historie kolejnych wcześniaków, które przeszły mniej lub bardziej skomplikowana walkę o życie. Każda z tych historii tak podobna, a jednak różna. Każda naznaczanona wielka miłością rodziców :-) Ciesze się że co roku mogę i uczestniczyć w tym spotkaniu, poznawać kolejnych wspaniałych ludzi i ich cudowne dzieci.
Dziękuje, że jesteście <3<3










Chciałbym jeszcze przy okazji tego styczniowego dnia wspomnieć, to co łączy wszystkie wcześniaki ;-)
 To mały symbol, a jakże wymowny . Każdy z nas, nawet jak nie chciał spotkał go na drzwiach szpitali, przychodni. I nawet jak o tym nie pomyślał, to on zawsze jest w naszej pamięci.
 Taki mały, a jak wymowny. Mam na mysi logo - czerwony serduszko WOŚP. 
My gramy z orkiestra od samego początku, od 25 lat, ale od 7 jest dla nas bardziej wymowny, bardziej namierzalny.
Kiedy Franio trafił do inkubatora, kiedy jego życie tak malutkie, takie kruche wspomagała aparatura, nawet o tym nie myślałam, nie zauważyłam. Wtedy inne emocje, uczucia targały moja osobą. 
Chyba dopiero później kiedy najgorsze chwile minęły, mój wzrok przykuł jeden taki malutki szczegół. Każdy przyrząd od inkubatora , pulsoksymetru czy pompy infuzyjnej nosił jeden wspólny szczegół. czerwone malutkie serduszko WOŚP-u.
Potem, wielokrotnie towarzyszył nam na badaniach słuchu, był na szpitalnym łóżeczku, czy na  innym specjalistycznym sprzęcie.
Bez tego sprzętu gdzie teraz byłby nasz synek i wiele innych wcześniaków?
Dlatego nich ta najwspanialsza orkiestra gra do końca świata i jeden dzień dłużej !!!









środa, 10 stycznia 2018

ćwiczymy...ćwiczymy




Franio to skrajny wcześniak, który dosyć długo był wentylowany sztucznie i do dzisiaj ponosi konsekwencje pobytu w inkubatorze.
Jedną z nich to zaburzenia wzroku, bo tak to trzeba określić.
Wada wzroku, która posiada nie jest duża i to może być mylące w interpretacji jego widzenia. Problem polega na tym, że doszło do niedotlenienia mózgu, a jak wiadomo mózg to główne centrum dowodzenia i widzenia. Człowiek nie widzi oczami tylko mózgiem, bo tam zostaje wszystko przekształcone w obrazy i kolory. Jak ktoś pięknie kiedyś powiedział, że oczy są zwierciadłami duszy” i miał racje, bo nasze oczy czy jak fachowo określane gałki oczne to tylko przekaźniki obrazu na który patrzymy.  Cały proces widzenia odbywa się w naszej głowie, a u Frania jest zaburzone.
Franio ma zaburzenia ogólnie mówiąc oprócz zeza, którego udało się korygować operacyjnie
i dobrze dobranymi szkłami korekcyjnymi, duży problem natury koordynacyjnej.
To co nam się wydaje proste i banalne u Franka jest trudnością.
Jazda na rowerze - Franio musi patrzeć na pedały żeby czuć ruch.
Plac zabaw - drabinki jak nie poczuje nie zrobi kolejnego ruchu.
Ale my się nie poddajemy i ćwiczymy oczka i uczymy ten jego mózg lepiej funkcjonować w przestrzeni.
Temu służą mało znane ćwiczenie ortoptyczne, które są bardzo nudne, żmudne ale jakie przynoszą efekty !!

Leczenie zeza i niedowidzenia wymaga kompleksowych działań, by efekt był nie tylko kosmetyczny, ale i funkcjonalny.
Nieodłącznym elementem takiego leczenia są ćwiczenia pleoptyczne i ortoptyczne przeprowadzane przez współpracującego  z lekarzem strabologiem czy ortoptystką a nawet ortoptystą .

Nasza przygoda z terapia widzenia zaczęła się właściwie zaraz po wyjściu ze szpitala. Najpierw pobudzaliśmy jego widzenie dużymi kontrastowymi zabawkami, staraliśmy się aby choć na chwile skupił na nich wzrok.
Potem nasze pierwsze ćwiczenia to pleoptyka czyli  na niedowidzenie, obturacje oka  itp. Zjeździliśmy gabinety od Katowic, Bytomia, Chorzowa kończąc na Krakowie.
Tam tez Franio miał operacje korekcji zeza.
U Franka za każdym razem, tzn po każdej takiej serii jest mały, ale zawsze postęp.
Zaczynaliśmy z zezem, którego kąt wynosił ponad 30 stopni, teraz oscyluje w granicach 8 stopni.





Teraz przed nami nowy rok i nowe wyzwanie - kolejna poprawa w procesie widzenia. Planujemy przynajmniej 2-3 terapie w tym roku. Jedna udało się nam zarezerwować z NFZ, pozostałe niestety prywatnie.
Ale widzenie to nasz priorytet, i coraz bardziej mnie cieszy, że Franio coraz chętniej poddaje się tym żmudnym ćwiczeniom. BRAWO mój  Dzielniaku!!!





sobota, 6 stycznia 2018

Nowy Rok, nowe wyzwania



Nowy rok to taki czas, że zatrzymujemy się na chwilę spoglądamy wstecz i robimy mały rachunek sumienia.
Wspominamy miniony rok, zastanawiamy się co zrobiliśmy dobrze, co mniej, a co nam w ogóle nie wyszło. Snujemy plany na nowy rok, nowe postanowienia. W  naszym  przypadku to plany zawsze
z kalendarzem, bo trzeba zaplanować turnus rehabilitacyjny. Dobrze byłoby gdyby udało się zaliczyć trzy terapie wzroku, dodatkowo dochodzą kontrole u okulisty, neurologa, chirurga i gastrologa.
Byle tylko coś nadplanowego się nie przypętało.
Jednak największe nasze noworoczne postanowienie to szkoła. Jest to wielkie wyznanie dla Frania, bo po pierwsze na słowo szkoła odpowiada: „ już tam byłem !”, a po drugie trzeba wybrać taką szkolę, która będzie jak najbardziej przystosowana do potrzeb Frania. To duża zmiana, a jeszcze wybór szkoły, na sama myśl mam ciarki na plecach. Zarzuci ktoś,że każde dziecko to przechodzi , przechodziło, będzie przechodziło. Zgodzę się bo sama jako mama trojki dzieci już dwa razy mam za sobą. Ale  w przypadku Frania, z przykrością muszę stwierdzić ,że nie jest łatwo. Już mam rok obsuwy, czyli odroczenia. I to nie my za tym zabiegaliśmy, tylko specjaliści podsumowali jednym zdaniem, że jeszcze nie, że trzeba dać mu jeden rok, wyciągnąć z niego ile się da.
Franio musi iść do klasy integracyjnej, masowa nie dla nie go.
 Za liczna, za bardzo przebodźcowana. Jednak wszelkiego rodzaju nabywanie umiejętności Frania muszą się odbywać w proporcji jeden na jeden.
Ale Franek da radę, bo przecież kto ? Jak nie on.



Podsumowując jeszcze ostatni rok to jak policzyłam Franio miał ponad 30 wizyt lekarskich czyli średnio 2,66 wizyty na miesiąc. Uczestniczył w dwóch turnusach rehabilitacyjnych,  trzech 10 dniowych  terapiach wzroku, dodatkowo każdego miesiąca 5 razy korzysta z rehabilitanta, psychologa, pedagoga w Centrum Terapii i Rozwoju Persevere.
A zapomniałam jeszcze o biofeedbacku - 12 tygodni tej terapii.
Patrząc na to można się zastanowić czy Franio ma czas na bycie dzieckiem?
Każdy wolny jego czas staramy się wykorzystać na 100 % . Być razem i otaczać go naszą wielką miłością, żeby nigdy nie odczuł swojej inności .
Staramy się go edukować jak najlepiej sami potrafimy, dobrą muzyką, sportem.



Mam nadzieje, że ten rok przyniesie nam mniej wizyt lekarskich. Że nie pojawią się nowe problemy. Że 1 września rozpocznie Franio kolejny„ level” w swoim życiu, a ja dobrze wybiorę mu szkolę.

Kończąc ten post życzę Wam aby ten rok był najcudowniejszym rokiem w waszym życiu. A przy okazji jakbyście nie mieli komu oddać1 % podatku to przekażcie go Franiowi. Będę Wam wdzieczna z całego serca ❤️❤️❤️



sobota, 16 grudnia 2017

Frankowy Kalendarz na rok 2018

FRANKOWY KALENDARZ jest wyjątkowy, jak wyjątkowy jest sam Franio i cel dla którego został stworzony - jego dalsza rehabilitacja i leczenie .


Tym razem głównym bohaterem jest sam Franciszek i Mariusz Podgórski, który w wolnym czasie zajmuje się modelingiem.

Wielki fan sportu i muzyki.
Każdy Kalendarz to cegiełka o wartości 20 złotych.

Franio urodził się w 28 tygodniu ciąży i jest skrajnym wcześniakiem. Mimo, że wiele go złego spotkało zaraz po urodzeniu - sepsa i wylewy dokomorowe III stopnia - jest prawdziwym Kapralem Dzielniakiem, który każdego dnia prowadzi swoja wielka bitwę o dochodzenie do całkowitej sprawności. Aby tak się stało, synek musi regularnie brać udział w turnusach rehabilitacyjnych i brać udział w zajeciach rehabilitacyjnych.Ponadto jest leczony przez wielu specjalistów tj, okulista,gastrolog, neurolog, psycholog.Wiele tych wizyt jest prywatnych.
Każdy kalendarz to cegiełka, która zasili subkonto Franka. Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
Tytułem:
26327 Przybyła Franciszek darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

wtorek, 26 września 2017

Kolejny turnus rehabilitacyjny za nami.

Kolejny  turnus rehabilitacyjny za nami.

14 dni, wypełnione zabiegani, spacerami, zawieraniem nowych znajomości.
Nasz wspólny czas od rana do wieczora. 
Tylko ja i Franio, no i nasze polskie morze, które można kochać mocniej lub mniej. Zimne, szare, a mimo to zawsze uważam że pobyt tutaj jest cudowny !

Może ktoś powie,że fajnie tak sobie wypoczywać...
Ale dla nas to oprócz wypoczynku mniej lub bardziej intensywnego to jednak każdy pobyt ma jakieś zdanie do spełnienia czy wykonania.
Bardziej lub mniej namacalnego.
Rehabilitacja, to zabiegi każdy z nich ma jakieś wskazanie i za każdym razem jak się podajemy mamy wrażenie,że jak za magiczna różdżką znikną wszystkie dolegliwości, boleści.Poddajemy się ich seriami, wierząc ich magiczna moc, bo gdybyśmy nie wierzyli nie byłoby tutaj nas.




Tak też się dzieje, że cześć naszych problemów znika.

Napięcie mięśniowe Frania , które jest mocno obniżone  z każdym dniem staje się mocniejsze, koordynacja ruchowa zaczyna przypominać prawidłową, taką jak na 7 latka.

Druga ta bardziej ukryta to czas nad morzem, jakże wspaniały w maju czy wrześniu. Kiedy to w powietrzu unosi się mnóstwo zdrowotnego jodu. 
Kiedy spacerując plażą z każdym oddechem stajesz się właścicielem bogactwa zawartego w powietrzu. 
A jakie cudowne chwile czekają cie na plaży bez parawanów, kiedy czujesz się jakbyś był właścicielem tej bezkresnej plaży.
Wdychasz ta magiczną miksturę, bez zbędnego namawiania jak podczas przyjmowania niesmacznego syropu.
A ile tutaj wrażeń sensorycznych, prawdziwa terapia SI i to prawie 24 godziny na dobę.
Bo czym innym jest chodzenie po piasku , zabawa w lepienie babek  z niego, zbieranie muszelek czy kamyczków. A sam szum morza , skrzeczące mewy i skakanie przez fale to przecież naturalna terapia.  






Franio odkąd jeździmy nad morze z dziecka chorującego 10 -12 razy w roku na zapalenie oskrzeli, kiedy dom naszego pediatry miałam wrażenie, że staje się naszym domem, bo tyle razy był odwiedzany w danym roku, przestał  chorować
Zdarzają się jednorazowe incydenty , ale i te szybko mijają.Kiedy wszyscy kichają , kaszlą broni się odpornością wypracowaną podczas tych wyjazdów.


Jest jeszcze jedna zaleta takiego pobytu to nowe znajomości.
Franek w poprzednich placówkach w opiniach psychologicznych miał wpisane, że jest dzieckiem aspołecznym, rzadko się uśmiechającym. A ja nie znam bardziej pogodnego, uśmiechniętego chłopca.

Kto zna Frania, raczej temu zaprzeczy, no cóż...

Więc podczas naszych wojaży Franio zawiera wiele nowych znajomości. 
Może nie przetrwały one czasu, ale chętnie wspomina o swoich kolegach, których poznał tam czy tam.Zawsze pierwszy jest inicjatorem zabaw.




Tak więc podsumowując każdy czas z naszymi dziećmi daję nam wiele dobrego , dobrze jak jeszcze możemy to połączyć z dobrodziejstwem terapii , które pomagają mojemu Franiowi być coraz zdrowszym i sprawniejszym.
I za to wam dziękuje, wszystkim 








Kolejny post o pływaniu, może i się powtarzam, ale mając zdrowe dziecko, które po jednej, dwóch lekcjach zaczyna pływać, wszystko przychodzi...