środa, 10 stycznia 2018

ćwiczymy...ćwiczymy




Franio to skrajny wcześniak, który dosyć długo był wentylowany sztucznie i do dzisiaj ponosi konsekwencje pobytu w inkubatorze.
Jedną z nich to zaburzenia wzroku, bo tak to trzeba określić.
Wada wzroku, która posiada nie jest duża i to może być mylące w interpretacji jego widzenia. Problem polega na tym, że doszło do niedotlenienia mózgu, a jak wiadomo mózg to główne centrum dowodzenia i widzenia. Człowiek nie widzi oczami tylko mózgiem, bo tam zostaje wszystko przekształcone w obrazy i kolory. Jak ktoś pięknie kiedyś powiedział, że oczy są zwierciadłami duszy” i miał racje, bo nasze oczy czy jak fachowo określane gałki oczne to tylko przekaźniki obrazu na który patrzymy.  Cały proces widzenia odbywa się w naszej głowie, a u Frania jest zaburzone.
Franio ma zaburzenia ogólnie mówiąc oprócz zeza, którego udało się korygować operacyjnie
i dobrze dobranymi szkłami korekcyjnymi, duży problem natury koordynacyjnej.
To co nam się wydaje proste i banalne u Franka jest trudnością.
Jazda na rowerze - Franio musi patrzeć na pedały żeby czuć ruch.
Plac zabaw - drabinki jak nie poczuje nie zrobi kolejnego ruchu.
Ale my się nie poddajemy i ćwiczymy oczka i uczymy ten jego mózg lepiej funkcjonować w przestrzeni.
Temu służą mało znane ćwiczenie ortoptyczne, które są bardzo nudne, żmudne ale jakie przynoszą efekty !!

Leczenie zeza i niedowidzenia wymaga kompleksowych działań, by efekt był nie tylko kosmetyczny, ale i funkcjonalny.
Nieodłącznym elementem takiego leczenia są ćwiczenia pleoptyczne i ortoptyczne przeprowadzane przez współpracującego  z lekarzem strabologiem czy ortoptystką a nawet ortoptystą .

Nasza przygoda z terapia widzenia zaczęła się właściwie zaraz po wyjściu ze szpitala. Najpierw pobudzaliśmy jego widzenie dużymi kontrastowymi zabawkami, staraliśmy się aby choć na chwile skupił na nich wzrok.
Potem nasze pierwsze ćwiczenia to pleoptyka czyli  na niedowidzenie, obturacje oka  itp. Zjeździliśmy gabinety od Katowic, Bytomia, Chorzowa kończąc na Krakowie.
Tam tez Franio miał operacje korekcji zeza.
U Franka za każdym razem, tzn po każdej takiej serii jest mały, ale zawsze postęp.
Zaczynaliśmy z zezem, którego kąt wynosił ponad 30 stopni, teraz oscyluje w granicach 8 stopni.





Teraz przed nami nowy rok i nowe wyzwanie - kolejna poprawa w procesie widzenia. Planujemy przynajmniej 2-3 terapie w tym roku. Jedna udało się nam zarezerwować z NFZ, pozostałe niestety prywatnie.
Ale widzenie to nasz priorytet, i coraz bardziej mnie cieszy, że Franio coraz chętniej poddaje się tym żmudnym ćwiczeniom. BRAWO mój  Dzielniaku!!!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kolejny post o pływaniu, może i się powtarzam, ale mając zdrowe dziecko, które po jednej, dwóch lekcjach zaczyna pływać, wszystko przychodzi...