czwartek, 5 stycznia 2017

kolejny rok za nami ! czyli małe resume

Witam styczeń to taki czas, że wszyscy podsumowujemy miniony rok, czas, który zostawiliśmy za sobą.
Patrzymy z nadzieją na nową, nieodkrytą przyszłość, chociaż w naszym przypadku wiele rzeczy, terminów musimy określić, zarezerwować jeszcze w roku minionym. 
Kalendarz na następny rok zawsze mam już od wakacji i skrupulatnie zapisuje wszystkie daty, terminy, wizyty na rok następny.Więc u nas wszelkie plany zaczynają się już dużo wcześniej.


  Każdy ma jakieś postanowienia noworoczne, je nie robienie takich postanowień. Wiem już z perspektywy tych 6 lat z Franiem, że życie lubi  nam je komplikować , weryfikować .
Odkąd w moim życiu pojawił się Franio , wiele się zmieniło. I nie tylko to ,że właściwie cały swój czas podporządkowałam temu małemu gościowi, ale także to jak spędzamy ten czas.
Musimy wygospodarować sobie poza pracą , czas na wizyty, badania, a także na taka zwykła dziecięcą zabawę czy nawet wspólne spędzanie czasu.
Ciągle czuje jakbym była nie pełną 100 % matką , bo kiedy mój malutki Franio potrzebowała mnie po urodzeniu, mnie nie było przy nim, bo nie mogłam być. 
Czuje się "ograbiona" z tych 56 dni bez Frania.

Nasze pierwsze dwa lata były właściwie dniami spędzonymi na rehabilitacji, wizytach, badaniach . Pierwsze dwa lata to też nieustane zapalenia oskrzeli, gdzie właściwie mieliśmy już abonament u pediatry bo, bywaliśmy tam tak często. A leki ? Praktycznie Franio był cały czas na antybiotykach, sprajach do nosa, sprajach do gardła. 
Myślę , że w tym czasie byliśmy dobrym sponsorem niejednej apteki.A gdzie suplementy diety : witaminy, probiotyki( na których do dzisiaj jest Franio).
 

Nie chcę wspominać też o tym, że na przykład w Rudzie Śląskiej leki powinniśmy dostawać za darmo. 
Smog, który powoli nas zabija, jest zjawiskiem przeokropnym, prawie jak z symbolicznych już czasów PRL, gdzie pracowały pełną parą Koksownia Walenty czy wielki Piec Huty Pokój Cichy, choć śmierdzący i widoczny gołym okiem, zabójca, którego nie da się UNIKNĄĆ.
A jak  wyjeżdżamy w czyste rejony musimy płacić za czyste powietrze!!!



Teraz z perspektywy czasu możemy odetchnąć, 
Wydawałoby się że Franio cudownie jest zrehabilitowany, jest zdrowym chłopcem.
I tak też, chociaż z drugiej strony jego stan mógłby być lepszy.
Niestety wcześniactwo nie przechodzi jak kaszel czy katar .
Franio cudownie się rozwija , tylko robi to o wiele wolniej niż rówieśnicy.
Jego główka była w 2/3 zalana krwią, więc chyba to najgorsza pozostałość tego czasu , bo efektem jest wiotkość mięśni, które przez to nie pracują na pełnej mocy. 
Zaburzenie SI też przeszkadzają codziennym życiu. Bo ma zły chwyt tzw, hakowy, słabą grafomotorykę.
Oczka czyli jego słabsze widzenie, zaburzenia wzrokowo - koordynacyjne też są efektem niedotleniania. 

W perspektywie rozpoczęcia edukacji jest to bardzo duży problem.
Dlatego my nie planujemy , postanawiamy, tylko stawiamy priorytety.


Naszym jest wyciągniecie Frania za uszy na maksa i przygotowanie go do roku szkolnego najlepiej jak się da.
Dlatego w tym roku zaczynany dodatkowe terapie, które jak to jest sa płatne. 
Nie refunduje ich  NFZ, 
Tak to jest. 
Ale moje najważniejsze postanowienie to zdrowie Franulka. 
Wiec nie gniewajcie się na mnie ,że proszę was o pomoc, że wyciągam dłoń. 
Uwierzcie , że to nie przychodzi łatwo. Z góry przepraszam  każdego którego tym postem obraziłam. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kolejny post o pływaniu, może i się powtarzam, ale mając zdrowe dziecko, które po jednej, dwóch lekcjach zaczyna pływać, wszystko przychodzi...